Ponętna Elfka

A noc była jasna jak klejnot elfów...

dlaczego Goodgulf ściągnął mu na kark tych dwóch zadowolonych z siebie idiotów?

Noc była jasna jak klejnot elfów, roziskrzona gwiazdkami, gdy Frito zebrał swoją kompanię na pastwisku za miastem. Oprócz Spama byli to dwaj bliźniacy - Moxie i Pepsi Dangleberry, obaj bardzo hałaśliwi i zupełnie bezużyteczni. Właśnie wesoło harcowali na łące. Frito przywołał ich do porządku, zastanawiając się, dlaczego Goodgulf ściągnął mu na kark tych dwóch zadowolo­nych z siebie idiotów, którym nikt w mieście nie powierzyłby nawet spalonej zapałki.
- Chodźmy, chodźmy! - zawołał Moxie.
- Tak, chodźmy chodźmy - dodał Pepsi, zrobił jeden krok i runął jak długi, rozkwaszając sobie nos.
- Fatalnie! - zaśmiał się Moxie.
- Gorzej niż fatalnie! - jęknął Pepsi.
Frito uniósł oczy ku niebu. Zapowiadała się długa podróż.

elfelfelfelfelfelf

Z trudem pozbierawszy swoich kompanów, Frito dokonał inspekcji ich ekwipunku. Tak jak się obawiał, zapomnieli o je­go poleceniach i zabrali mnóstwo sałatki ziemniaczanej. Nato­miast Spam napchał plecak kiepskimi romansidłami i sztućcami Dilda. sprzedam mieszkanie

W końcu ruszyli, zgodnie z instrukcjami Goodgulfa, oznako­wanym na żółto Krętym Szlakiem Wewnątrzstanowym ku Whee. Mieli przed sobą najdłuższy odcinek drogi do Riv'n'dell. Czaro­dziej kazał im podróżować niepostrzeżenie nocą poboczem szla­ku, nadstawiając uszu, mając szeroko otwarte oczy i czyste nosy. Na skutek niedawnego niefortunnego upadku Pepsi z trudem spełniał to ostatnie zalecenie.
Przez jakiś czas wędrowali w milczeniu, zajęci czynnością, która u chochlików uchodzi za myślenie. Jednak Frito był mocno zaniepokojony czekającą ich, długą drogą. Podczas gdy jego towarzysze wesoło kroczyli naprzód, żartobliwie kopiąc się i pod­stawiając sobie nogi, jemu serce zamierało z obawy. Wspominając szczęśliwsze czasy, zamruczał pod nosem, a potem zanucił pra­starą pieśń krasnoludów, której nauczył się, siedząc na kolanach wujka Dilda, pieśń, której autor żył na długo przed początkiem Śródziemia Dolnego. Brzmiała tak: Lukas

Hej - ho, hej - ho,
Do pracy by się szło,
Hej - ho, hej - ho, hej - ho, hej - ho, Hej - ho, hej - ho...