
Frito, czyli poznajemy Bohatera
Słysząc takie kiepskie wiersze i mając na głowie upierdliwego Czarodzieja wystawiającego mu walizki na próg, co ma robić biedny chochlik, pomyślał Frito. Nie ma innego wyjścia - musi ruszyć w drogę, na spotkanie takich niewiarygodnych niebezpieczeństw, jak kiepskie bary szybkiej obsługi, nurkujące i zasypujące go pociskami rozpryskowymi pelikany, a wszystko po to, żeby pozbyć się pierścienia, za który szanujący się właściciel lombardu nie dałby złamanego grosza. No dobrze, im prędzej wyruszy, tym szybciej skończy tę misję - chyba że ktoś najpierw skończy z nim...




- Czy podoba ci się to, co widzisz...? - pytała zmysłowa elfka, prowokacyjnie rozchylając poły szaty i odsłaniając ukryte pod nią, krągłe wdzięki. Fritowi zaschło w gardle, a w głowie zakręciło się od żądzy i piwska.
Elfka zrzuciła cieniutki peniuar i nie wstydząc się swojej nagości, podeszła do zafascynowanego chochlika. Cudownie kształtną dłonią dotknęła owłosionych palców jego stóp, a on bezradnie patrzył, jak podkurczają się pod wpływem dzikiej namiętności. loan
- Pozwól, a uzynię cię szczęśliwym - szepnęła ochryple, gmerając przy zapinkach jego kamizelki, ze śmiechem odpinając mu miecz. - Pieść mnie, och, pieść mnie! - błagała.
Ręka Frita, jakby obdarzona własną wolą, wyciągnęła się i przesunęła po delikatnej wypukłości elfiej piersi, podczas gdy druga powoli objęła wąską, idealną talię dziewki, przyciskając ją do jego potężnej piersi.
- Paluchy, uwielbiam owłosione paluchy - jęczała, pociągając go na przetykany srebrem dywan. Maleńkie, różowe paluszki jej stóp pieściły gęste futro na jego śródstopiu, podczas gdy nos Frita szukał ciepła cudownego, elfiego pępuszka.
- Przecież ja jestem taki mały i włochaty, a ty... ty jesteś taka piękna - chlipał Frito, niezgrabnie wyplątując się z szelek.
Elfka nie odpowiedziała, tylko westchnęła ciężko i mocniej przycisnęła go do swego gibkiego ciała.
- Najpierw musisz coś dla mnie zrobić - szepnęła mu do porośniętego kudłami ucha.
- Wszystko, co zechcesz - załkał Frito, wiedziony nieodpartą potrzebą. - Wszystko!
Zamknęła oczy, a potem otwarła je, unosząc w górę.
- Pierścień - powiedziała. - Muszę mieć twój Pierścień. Całe ciało Frita napięło się boleśnie.
- O nie - zawołał. - Nie to! Wszystko... tylko nie to!
- Muszę go mieć - rzekła, czule i zarazem gwałtownie. - Muszę mieć Pierścień!
Oczy Frita zamgliły się od łez i udręki.
- Nie mogę! - rzeki. - Nie wolno mi!
Jednak wiedział, że stracił wolę walki. Dłoń elfowej panny powoli sunęła w kierunku łańcuszka przy kieszonce jego kamizelki, coraz bliżej Pierścienia, którego Frito strzegł tak wiernie... loans